Płaczący maluch zostawiany w żłobku lub przedszkolu łamie serce każdego rodzica. Czy można unikąć takich okrutnych scen przy rozstaniu i ze spokojem pojechać do pracy? 
Oczywiście, że można, nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, iż to łatwiejsze niż nam się wydaje. Zacznijmy od nas samych. Nagłe, niespodziewane sytuacje powodują w nas stres i lęk. Gdybyśmy wiedzieli, że wydarzy się coś nieuniknionego, to odpowiednio przygotowalibyśmy się do tego. Przykładowo, gdyby na ważnym spotkaniu miało paść istotne pytanie, to wiedząc o nim wczesniej mielibyśmy szansę przemyśleć odpowiedź.
Tak samo jest z maluchami. One tak samo nie lubią niezapowiedzianych sytuacji.

Jeżeli pójście do żłobka lub do przedszkola przygotowaliśmy odpowiednio wcześniej, wówczas warto zaprowadzic dziecko na tzw. zajęcia adaptacyjne. Są one w każdej placówce i stanowią ogromne ułatwienie dla dziecka i nowych opiekunów, którzy mają szansę poznać maluszka, jego zwyczaje itd. Jeżeli w ośrodku, który został wybrany nie ma takich zajęć, to najlepiej poszukać innego. Taka luka w planie adaptacji dziecka do nowej sytuacji nie świadczy dobrze o miejscu, w którym ma ono spędzac kilka godzin dziennie.

Pamiętajmy, aby rozmawiać z dzieckiem, nawet jeżeli nie potrafi ono jeszcze mówić. Będzie o wiele prościej, jeżeli wyrzucimy z siebie wszystko, co wiemy o żłobku lub przedszkolu. Powiedzmy dziecku dlaczego tam będzie i jak długo. Postarajmy się mówić o tym, że są tam inne dzieci, fajne gry i zabawy, wesołe piosenki. Nie zapomnijmy wspomnieć o tym, że po malca przyjedziemy, np. po obiadku albo po drzemce, itd.

Warto powiedzieć także, że dziecko zostanie tam bez mamy i taty, za to z kolegami i koleżankami. Przygotujmy malucha na chwilę tęsknoty zawożąc je do żłobka z misiem albo inną ukochaną zabawką. Tęsknotę, żal i smutek trzeba nazywać. To naturalne, że smucimy się gdy nie możemy być z bliską osobą. Dziecko lepiej sobie poradzi z takim uczuciami, jeżeli będzie wiedziało, że jest rozumiane.
Kiedy już przyjdzie dzień pierwszego rozstania, nie śpieszmy się. Niech maluch zje śniadanie, wybierze dla siebie skarpetki lub bluzeczkę i pobawi się chwilkę w domu. Jadąc z nim lub idąc do przedszkola mówmy spokojnie o celu wyprawy.
Wielu rodziców nie wspomina o tym w drodze z obawy przed protestami i płaczem. Jeżeli tak będzie - jesteście po to, by maluchowi tłumaczyć i wspierać go. Nie przedłużajcie jednak samego rozstania. Kilka zdań o tym, że przyjedziecie po nie o określonej porze i  krótkie 'papa' wystarczą, żeby zakomunikować mu że się żegnacie.
Nie pozwólcie wyrywać sobie dzieci nowym opiekunom i przytakiwać na 'tak będzie lepiej'. Nie będzie. Dziecko musi zrozumieć sytuację, choć nie musi ona mu się podobać.

Aklimatyzacja w żłobku lub przedszkolu trwa różnie - od kilku dni do kilku tygodni. Płaczący maluch zwykle uspokaja się już po kilku minutach od wyjścia rodzica.
Łzy jednak nie są jednak konieczne. Słowa tak.

Autorka artykułu jest mamą chłopca, który nie przechodził 'okresu adaptacyjnego' w żłobku ani w przedszkolu. Był na nie dobrze przez mamę i tatę przygotowany. Tego Wam właśnie życzymy, drodzy rodzice - wielu rozmów z dziećmi, bo od tego zależy jego i wasz sukces.

Fot. Katarzyna Piwecka FOTOGRAFIA RODZINNA Poznań
www.katarzynapiwecka.pl

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Ubranka dla dzieci

Reklama

Popularne tematy

Polecamy poradnik